“Agresja u psów” – relacja z seminarium


Po udziale w bardzo ciekawym i pouczającym seminarium pt. “Behawior psa. Pies lękliwy, pies nadpobudliwy” postanowiłam wziąć udział w kolejnym szkoleniu pt. “Agresja u psów”. Myślę, że temat jest bardzo ciekawy i w jakimś stopniu dotyczy każdego, nie tylko posiadacza psa.

 

Seminarium prowadziły Jolanta Łapińska – lekarz weterynarii, zoopsycholog, oraz Joanna Hajdyła-Jarosz – zoopsycholog, trener psów. Wykład podzielony został na dwie części i trwał od 9 rano do 16.
"Agresja u psów" - relacja z seminarium

 

W pierwszej części, prowadzonej przez Jolantę Łapińską, wyjaśniona została różnica pomiędzy agresją, a zachowaniami agresywnymi. Zachowania agresywne służą komunikacji i unikaniu bezpośrednich walk i obrażeń. Natomiast w przypadku czystej agresji nie ma już mowy o komunikacji. Prowadząca zwracała uwagę na fakt, że właściciele psów często przerywają komunikację agresywną i nie pozwalają swoim psom na prawidłowe rozwiązanie konfliktu.

 

"Agresja u psów" - relacja z seminarium

Podczas seminarium można się było dowiedzieć też co nieco o neurotransmiterach kluczowych w przypadku agresji. Przedstawiona została też próba klasyfikacji agresji i sposobu określania poziomu zagrożenia, jakie stanowi agresywny pies. Służy do tego specjalna tabela, w którą wpisujemy stosunek masy psa i masy ofiary, wiek i płeć ofiary oraz jej stopień niepełnosprawności, przyczynę agresji psa (obrona czy atak), przewidywalność ataku dla ofiary, poziom kontroli ugryzienia, oraz krotność ugryzień. Sumując te wszystkie informacje możemy określić, czy dany pies stanowi niewielkie zagrożenie, czy można go jeszcze rehabilitować, czy stanowi duże, śmiertelne zagrożenie dla otoczenia.

"Agresja u psów" - relacja z seminarium

 

Większość psów nie atakuje bez powodu i bez ostrzeżenia. Jednak ludzie nie potrafią odczytywać sygnałów wysyłanych przez psa. Na seminarium poznaliśmy drabinę agresji, czyli ciąg zachowań, którymi pies chce zwiększyć do nas dystans. Jeśli nie uszanujemy woli psa i nie zareagujemy odpowiednio szybko, może się to skończyć pogryzieniem. Drabina zaczyna się od delikatnych sygnałów takich jak oblizywanie nosa i ziewanie, poprzez usztywnienie ciała i gapienie się (co w psim języku oznacza wyzwanie na pojedynek), aż po warczenie, kłapanie zębami i gryzienie.

Warto dodać, że nie u wszystkich psów spotkamy się z całą drabiną zachowań. Niektóre będą tylko warczeć i potem ugryzą, inne przedstawią całą drabinę, ale od pierwszych ostrzeżeń do ugryzienia upłynie kilka sekund.

"Agresja u psów" - relacja z seminarium

Drugą część seminarium prowadziła Joanna Hajdyła-Jarosz. Mówiła w niej o profilu psychologicznym właściciela agresywnego psa. Przedstawiła też bardzo ciekawe statystyki ugryzień. Wynika z nich, że pogryzienia przez psy są dużo rzadsze niż urazy w wyniku np. jazdy rowerem. A szansa, że pies nas zagryzie jest kilkakrotnie mniejsza niż to, że umrzemy porażeni piorunem. Oczywiście problem pogryzień istnieje, ale dotyczy bardzo małej ilości przypadków. Wśród pogryzionych najwięcej jest dzieci między 3 a 6 rokiem życia. Najczęściej dzieci pogryzione są przez psy, z którymi mieszkają razem w domu. Patrząc na nieodpowiedzialność niektórych rodziców, aż trudno uwierzyć, że pogryzień jest tak niewiele.

Jak widać brak edukacji rodziców i dzieci jest główną przyczyną problemu. Dlatego też na seminarium poznaliśmy książeczkę “Blue dog”, która ma na celu uświadomić rodzicom jak postępować w relacji pies – dziecko. Do książeczki dołączona jest też płyta CD z grą dla dzieci, która poprzez zabawę uczy jak bezpiecznie postępować z psami.
"Agresja u psów" - relacja z seminarium

 

"Agresja u psów" - relacja z seminarium

 

Na koniec seminarium omówione zostały różne rodzaje agresji i sposoby postępowania w poszczególnych przypadkach. Szczególną uwagę zwrócono na agresję terytorialną, agresję przy misce, w zabawie, oraz związaną z bólem psa.

"Agresja u psów" - relacja z seminarium
Po seminarium wróciłam do domu, gdzie czekał na mnie mój szczeniak, oraz dorosły wyżeł mojej cioci. Niestety miałam okazję zobaczyć agresję w praktyce, gdy mały podszedł do miski dużego psa, a ten warknął i błyskawicznie rzucił się na malca sprowadzając go do parteru. Wystarczyła chwila nieuwagi i skończyliśmy z niewielką dziurką na uchu, na kufie, oraz z dwoma szwami na policzku. Była to dla mnie ogromna nauczka, jak szybko psy potrafią zmienić swoje zachowanie i jak błyskawiczny potrafi być atak. Nauka jest jedna, jeśli mamy w domu kilka psów, zwłaszcza jeśli nie mieszkają razem na co dzień, trzeba zawsze mieć je na oku.