Jak zostałam Trenerem Psów


No i stało się 😀 Jestem dyplomowanym treserem psów (osobiście wolę nazwę “trener psów”, ale z klasyfikacją zawodów nie wygram :). Jak do tego doszło, po co i dla czego…już opowiadam. Pomysł podnoszenia swoich kwalifikacji zrodził się w mojej głowie już daaawno temu. Chodziłam na różnego rodzaju seminaria, szkolenia, dużo czytałam, pomagałam jako wolontariusz w schronisku… jednak ciągle czegoś mi brakowało. Chciałam zawodowo związać moje życie z psami. Ostatecznie w grudniu 2014 roku rozpoczęłam kurs na psiego tresera i behawiorystę – praktyka, zoopsychologa.

 

Na początku trzeba było wybrać odpowiednią szkołę. Chciałam uczyć się od najlepszych 🙂 tylko na jaką szkołę się zdecydować… Szkolenia są dość drogie i czasochłonne, a różnego rodzaju szkół cała masa. Ostatecznie postawiłam na szkołę Wesoła Łapka. Nazwa może mało poważna, ale przekazywana przez nich wiedza jest ogromna. Podoba mi się, że chyba jako jedyni w Polsce, opracowali metodę nauki teorii przez Internet. Zaoszczędza to  kursantom czas i pieniądze poświęcane na niepotrzebne dojazdy do innego miasta, noclegi itp. Nauka w zaciszu własnego domu ma też taką zaletę, że mogłam sama zdecydować kiedy poświęcić czas na zgłębianie wiedzy i uczyłam się we własnym tempie. Jeśli coś było niejasne mogłam zadawać pytania przez specjalnie stworzoną dla kursantów platformę on-line.

Jak zostałam Treserem Psów
silna grupa pod wezwaniem… są dyplomy, są uśmiechy

W szkole podobało mi się też to, że poznaliśmy wiele różnych (nie tylko pozytywnych) metod szkoleniowych. Mogliśmy sami zobaczyć, które metody są najskuteczniejsze, które działają, a które nie. Osobiście uważam, że ograniczanie się tylko do jednej metody jest szkodliwe, dlatego cieszę się ze zdobytego doświadczenia 🙂 Wesoła Łapka wygrała też z innymi szkołami przez to, że oferuje sporo zajęć praktycznych. Nie wyobrażam sobie trenera, który potrafi pracować tylko ze swoim psem, lub który podczas szkoleń w ogóle nie pracował z psami… Jak dla mnie im więcej praktyki tym lepiej. Wesoła Łapka zapewnia kursantom dwa zjazdy trenerskie oraz dwa tygodniowe zjazdy dla behawiorystów, podczas których pracuje się z problemowymi psami. Do tego wymagane jest co najmniej 20h pracy w schronisku oraz rozwiązanie co najmniej dziesięciu własnych przypadków.

 

Wesoła Łapka prowadzi trzy rodzaje kursów zawodowych: treser psów, behawiorysta-praktyk (zoopsycholog), oraz kurs łączony 2w1. Zdecydowałam się na opcję łączoną, bo wiedziałam, że sam treser czy behawiorysta to dla mnie za mało 😛 Podczas nauki dowiedziałam się więcej o następujących zagadnieniach:
  • udomowienie psa
  • teoria uczenia się
  • rozszerzona teoria uczenia się
  • komunikacja psów
  • etogram psa
  • kynologia
  • stres
  • ontogeneza
  • zachowania agresywne u psów
  • eliminacja niepożądanych zachowań
  • postępowanie z właścicielem psa agresywnego
  • zachowania agresywne u psów
  • metody szkoleniowe
  • akcesoria szkoleniowe
  • genetyka
  • żywienie psów i kotów
  • somatyczne przyczyny zaburzeń zachowania u psów i kotów
  • pierwsza pomoc dla psów
  • nutraceutyki
  • dobrostan zwierząt
  • koty
  • OWEN
  • poza klasyczną teorią wzmocnień
  • typy psów
  • procedury nagradzania
  • jak być przewodnikiem psa
  • teoria dominacji
  • socjalizacja szczeniąt
  • motywacja
  • klikery i markery
Jak widać sporo tego… Do każdego tematu dołączony był skrypt, wideo z wykładem (często w kilku częściach, łącznie godziny materiałów do obejrzenia) oraz test cząstkowy (on-line) sprawdzający stopień przyswojenia wiedzy z wykładów. Zanim udałam się na zjazd praktyczny musiałam zdać, dość trudny muszę przyznać, egzamin końcowy i napisać krótką pracę (case study).

 

Jak zostałam Treserem Psów
chwila na odpoczynek i socjalizację z innymi kursantami

 

Uzbrojona w solidną teorię udałam się na zjazd praktyczny. Z przyczyn niezależnych ode mnie nie mogłam pojawić się na pierwszym zjeździe, na którym wszyscy uczestnicy mieli szansę się poznać, pokazać trenerom stopień wyszkolenia swoich psów i dowiedzieć się nad czym muszą jeszcze popracować. Pojechałam więc, niejako z marszu, na drugi zjazd, na którym odbywały się już egzaminy końcowe. Muszę przyznać, że przygotowanie pół rocznego szczeniaka do takich egzaminów nie jest łatwe… Zwłaszcza, że inne psy pracowały już jako psy ratownicze, lub sportowo ćwiczyły posłuszeństwo… W takiej stawce mój szczeniak nie mógł wypaść celująco, jednak podołaliśmy zadaniu i zdaliśmy egzamin praktyczny 🙂 Egzamin zdaje się przez trzy dni. Do oceny końcowej wyciągana jest średnia z tych trzech podejść tak, by zminimalizować podczas egzaminu element przypadku. Podczas egzaminu sprawdzany jest kontakt socjalny psa, chodzenie na luźnej smyczy, chodzenie przy nodze bez smyczy, skupienie na przewodniku, przywołanie i zostawanie. Egzamin tak naprawdę nie ma na celu sprawdzenia umiejętności psa, tylko przewodnika jako przyszłego tresera. Jest to więc egzamin dla ludzi, nie dla psów 🙂

 

Jak zostałam Treserem Psów
psy i kursanci w każdym wieku 😉

 

W przerwach między egzaminami braliśmy udział w zajęciach prowadzonych przez Martę Lichnerowicz ze szkoły “Silva Lupus“. Marta jest bardzo wymagająca, ale posiada też ogromną wiedzę i doświadczenie, z którego mogliśmy korzystać 🙂 Podczas warsztatów mogliśmy wczuć się w rolę psa, zobaczyć jak trudna jest komunikacja psa z człowiekiem, jak stres wpływa na wzajemne relacje, jak trudna potrafi być praca z klientem, jak kreatywnie poprowadzić zajęcia, jak zacząć pracę węchową z psem… Zajęć było naprawdę sporo i trwały od samego rana do późnych godzin nocnych. Mój szczeniak nie zawsze nadążał za tempem kursu, jednak daliśmy z siebie wszystko i sporo wynieśliśmy z tych zajęć.
Jak zostałam Treserem Psów
IIgi zjazd trenerski, ośrodek Vantur Książe Młyny – Wektor podczas zajęć praktycznych
W wolnych chwilach (nie było ich zbyt wielu) relaksowaliśmy się nad pobliską rzeką. Wektor miał szanse poćwiczyć swoje, słabe jeszcze, umiejętności pływackie i poznać wiele nowych psów. Podczas zjazdu trafiłam a świetną grupę ludzi z pasają. Szybko się polubiliśmy i na pewno będziemy dalej utrzymywać kontakt i wymieniać się doświadczeniami. Poniżej możecie zobaczyć krótki filmik z jednych zajęć prowadzonych przez Martę. Ci ludzie, te psy, ta energia… ;D
Podsumowując, kurs był bardzo udany. Zdobyłam dyplom, nowy zawód, nowych psich i ludzkich znajomych, wiedzę i doświadczenie… i ciągle mi mało 🙂 Co teraz? Podobno o marzeniach nie powinno się opowiadać, bo się nie spełnią… Na pewno dokończę kurs na psiego behawiorystę – zoopsychologa, oraz zdobędę jeszcze więcej doświadczenia w pracy z psami schroniskowymi. A resztę… zachowam póki co w tajemnicy… 😉