Pierwsza smycz automatyczna powstała w latach 70. w Niemczech. Jej pomysłodawca, Manfred Bogdahn, szukał sposobu na zapewnienie swojej suczce o imieniu Purzel większej swobody podczas spacerów po mieście. Jego rozwiązanie, w postaci pierwszej smyczy automatycznej, zyskało taką popularność, że marka Flexi szybko stała się rozpoznawalna na całym świecie. Obecnie słowo „flexi” stało się synonimem wszystkich smyczy automatycznych, również tych produkowanych przez inne firmy.

Skoro smycze automatyczne cieszą się popularnością od tylu lat, to może się wydawać, że są idealnym sprzętem spacerowym. Prawda jest jednak taka, że flexi, podobnie jak zwykła smycz czy obroża, są jedynie narzędziami. Przy prawidłowym użyciu w pewnych sytuacjach mogą się dobrze sprawdzać, ale mają też swoje wady i ograniczenia, o których warto wiedzieć.

Nauka ciągnięcia na smyczy

Smycze automatyczne wykonane są z linki lub taśmy o długości zwykle od 3 do 10m. Smycz nawinięta jest na specjalny kołowrotek i zamknięta w plastikowej obudowie z rączką. Na obudowie znajdują się też zwykle dwa przyciski, jeden do chwilowego zablokowania smyczy i drugi, który blokuje smycz na stałe.

Jeżeli pozwalamy psu na wyciąganie smyczy z kołowrotka, gdy chce dokądś dojść, to jednocześnie uczymy go ciągnięcia na smyczy. Pies musi pokonać pewnie opór, by dojść tam gdzie chce. Trenując z psem chodzenie na luźnej smyczy chcemy nauczyć go czegoś zupełnie odwrotnego. Dlatego też smycze automatyczne nie są polecane dla psów, które nie potrafią jeszcze chodzić na luźnej smyczy w tym dla szczeniaków.

Dla mnie smycz jest narzędziem komunikacji z psem. Powtarzam to nieustannie na warsztatach luźnej smyczy. Żeby skutecznie komunikować się z psem za pomocą smyczy musimy mieć możliwość napinania jej i luzowania w odpowiednich momentach. Musimy też nauczyć psa reagować na te sygnały. Szczegółowo wyjaśniam tę technikę na moich warsztatach oraz na kursie luźna smycz online. Niestety przy stale napiętej flexi taki rodzaj komunikacji z psem jest niemożliwy.

Spacerowy chaos

Wiele osób korzystających ze smyczy automatycznych blokuje je w przypadkowych dla psa momentach. Opiekun psa wie, że zablokował smycz, bo gdzieś leżał śmieć na trawniku, lub chciał zatrzymać psa przed nadjeżdżającym samochodem. Jednak w odczuciu psa taki spacer wydaje się być bardzo chaotyczny. Raz pozwalamy mu odejść na metr, potem na 10m, następnie blokujemy smycz na 5m. Z perspektywy psa ciężko jest zrozumieć jakie zasady panują podczas takiego spaceru. Może to budzić w psie niepokój, lęk, czy frustrację. Wszystkie te negatywne emocje będą wpływały na zachowanie psa podczas spaceru.

Przy niewłaściwym używaniu flexi zdarza się też, że opiekun psa pozwala mu rozpędzić się i dobiec do końca smyczy. Jest to bardzo niebezpieczne dla psiego zdrowia. Przy nagłym, silnym szarpnięciu pies, który jest zapięty na obroży, może uszkodzić sobie tchawicę czy kręgi szyjne. Ze względów bezpieczeństwa zaleca się więc stosowanie smyczy automatycznych w połączeniu z szelkami. Bardzo złym i niebezpiecznym dla psiego zdrowia pomysłem jest podpięcie flexi do kolczatki czy obroży uzdowej.

Kwestia bezpieczeństwa

Chwytanie rękami za szybko rozwijającą się taśmę czy linkę jest bardzo niebezpieczne. W ten sposób możemy dotkliwie poranić sobie dłonie. Do blokowania smyczy należy używać specjalnie do tego przeznaczonych przycisków. Trzeba też pamiętać o tym, że gdy linka owinie się komuś wokół nogi czy ręki, to może spowodować poważne rany. Niebezpieczne są też sytuacje, w których pies wyprowadzany na flexi spotka innego psiaka. Czworonogi mogą się zaplątać w linkę i poranić podczas próby obwąchania się czy zabawy.

Trzymając smycz w ten sposób pies może łatwo wyrwać ją z dłoni.

Smycze automatyczne uniemożliwiają porządny uchwyt. Przy nagłym mocnym szarpnięciu taka smycz może wylecieć nam z ręki. Plastikowa obudowa szorując po chodniku wydaje dość głośny dźwięk, którego wrażliwy pies może się przestraszyć. Spanikowany pupil będzie uciekał ile sił w łapach, co może się dla niego skończyć tragicznie.

Mocniejszy uchwyt daje pętla przełożona przez kciuk.

Oczywiście przy złym uchwycie i odpowiednio silnym pociągnięciu pies może nam wyrwać z ręki również zwykłą smycz. Dlatego radzę zawsze zablokować ją sobie o kciuk. Taki sposób trzymania smyczy daje solidną bazę i nawet przy mocnym pociągnięciu pies nie wyrwie nam jej z ręki. W przypadku flexi taki bezpieczny sposób trzymania smyczy jest oczywiście niemożliwy.

Zawodność

Wszystko jedno jak drogą smycz automatyczną kupimy, jej mechanizmy blokujące i rozwijające smycz są zawsze zawodne. Im więcej elementów może się zepsuć, tym większa szansa, że coś w końcu przestanie działać. W zwykłej smyczy musimy zwrócić szczególną uwagę na materiał, z którego jest wykonana, sposób montowania karabinka, oraz jakość samego karabinka. W przypadku smyczy automatycznych elementów, które mogą nas zawieść jest o wiele więcej.

Smycz typu flexi nie psuje się zwykle podczas spokojnego spaceru w parku. Potrafi natomiast zawieść w najmniej odpowiednim momencie np. podczas przechodzenia przez ruchliwą jezdnię. Wystarczy chwila, by pies przypłacił awarię smyczy automatycznej swoim życiem.

Kiedy smycz automatyczna może się sprawdzić?

Smycz typy flexi może być używana tylko w przypadku dorosłych, spokojnych psów, które potrafią już chodzić na luźnej smyczy. Jeśli macie szczeniaka, lub psa, który ciągnie na smyczy, wyskakuje do innych psów i jest trudny do opanowania podczas spacerów, to smycz automatyczna na pewno nie będzie dla was odpowiednim narzędziem spacerowym.

Pamiętajcie też, że zanim wybierzecie się z psem na spacer na flexi, musicie się nauczyć tej smyczy odpowiednio używać. Nie możecie pozwalać, by pies plątał się pomiędzy nogami przechodniów. Nie powinniście dopuszczać do sytuacji, w których rozpędzony pies nagle zostaje zablokowany przez was, lub dobiega do końca smyczy. Podczas spaceru myślcie zarówno o bezpieczeństwie waszym i waszego psa, jak i innych ludzi i psów, które spotkacie podczas spaceru.

Potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w których flexi jest po prostu wygodna. Jeśli macie na przykład skwerek, na którym inni opiekunowie psów zapomnieli posprzątać, to puszczenia psa na lince treningowej może być problematyczne. Znam też przypadki osób, które nauczyły swoje psy iść spokojnie na flexi przy dziecięcym wózku. Smycz automatyczna daje w takim przypadku możliwość większej swobody, gdy chcemy, żeby pies np. załatwił się na pobliskim trawniku. Nie widzę jednak zbyt wielu innych sensownych zastosowań smyczy automatycznych zwłaszcza, że istnieję inne, według mnie dużo lepsze narzędzia spacerowe.

Czego używam podczas spacerów?

Wychodząc z psami na spacer stosuję zwykłą przepinaną smycz. Gdy chcę, żeby psy spokojnie szły przy mojej nodze, mogę ja skrócić do 1,5m. Natomiast jeśli chcę dać psom więcej swobody, mogę ją przepiać na 3m. Zwykła smycz jest świetnym narzędziem umożliwiającym prawidłowa komunikację z psem oraz naukę chodzenia na luźnej smyczy.

Przepinana smycz, której obecnie używam

Do treningów przywołania, tropienia i wszystkich sytuacji, w których chcę dać psu dużo swobody, ale jednocześnie mieć nad nim jakąś kontrolę używam 10m linek treningowych. Zdecydowanie najlepiej sprawdzają mi się tu linki BioThane. Są wytrzymałe, stosunkowo lekkie i elastyczne, nie nasiąkają wodą i nie plączą się. Utrzymanie ich w czystości jest bardzo proste. Wystarczy umyć je pod bieżącą wodą. Występują w wielu jaskrawych kolorach, przez co są dobrze widoczne na różnych podłożach. Obecnie posiadam nieco cięższa i sztywniejsza linkę o okrągłym przekroju, oraz lżejszą i bardziej elastyczną płaską taśmę.

Taśma BioThane 10m
Linka BioThane 10m

Osobiście nie używam smyczy typu flexi, bo uważam, że ich wady przeważają nad zaletami. Zwykła smycz oraz długa linka treningowa sprawdzają mi się świetnie w każdej sytuacji. Jestem bardzo ciekawa jakie są wasze opinie na temat smyczy automatycznych? Napiszcie w komentarzach jakie macie z nimi doświadczenia.