polecenie zostań

Na moim blogu możecie znaleźć całą masę wpisów, w których opisuję jak nauczyć psa różnych poleceń takich jak „siad”, „leżeć” czy „na miejsce”. Nie znajdziecie jednak wpisu o tym jak nauczyć psa komendy „zostań”. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że ja polecenia „zostań” po prostu nie używam. Przedstawię wam cztery powody, dla których zrezygnowałam z tej komendy. Opowiem też o tym jak uczę moje psy, by zostawały dłużej w jakiejś pozycji bez polecenia „zostań”.

Względy praktyczne

Polecenia takie jak „siad”, „leżeć” czy „na miejsce” są bardzo przydatne podczas komunikacji z psem. Pomagają w wyznaczaniu mu granic i uczą pożądanych zachowań w codziennych sytuacjach. Gdy pies podczas powitania skacze na gości i liże ich po twarzach, jednym z rozwiązań kłopotliwej sytuacji może być solidnie wypracowany siad czy odesłanie psa na miejsce. Gdy pies siedzi na miejscu nie ma fizycznej możliwości, by skakał na gości. W takiej sytuacji polecenie „siad” czy „na miejsce” staje się narzędziem umożliwiającym jasną komunikację z psem, a nie bezużyteczną sztuczką.

polecenie zostań
Gdy psy potrafią grzecznie czekać…

Żebyśmy mogli zastosować różne polecenia w codziennych sytuacjach pies musi dokładnie wiedzieć czego od niego oczekujemy. W większości przypadków, gdy proszę psa na przykład o „siad”, to chcę żeby pozostał w tej pozycji przez dłuższą chwilę pomimo różnych rozproszeń. W tym czasie mogę spokojnie z kimś porozmawiać, odebrać pizzę lub paczkę od kuriera. Z punktu widzenia psa wizyta kuriera może być bardzo ekscytująca. Samo dzwonienie czy pukanie do drzwi jest zwykle zwiastunem pojawienia się gości. Następnie w domu zjawia się obca osoba, która podaje mi jakiś przedmiot pachnący tysiącem ciekawych zapachów. Naturalnym odruchem większości psów byłoby podbiegnięcie do dostawcy i przynajmniej dokładne obwąchanie go. Niektóre psy mogą też mieć silny instynkt terytorialny i próbować przegonić intruza. Jeżeli chcemy, by pies w takiej sytuacji grzecznie siedział, musimy go tego nauczyć.

polecenie zostań
… mogę spokojnie odebrać paczkę 🙂

Wiele osób uczy swoje psy, by zostawały w danej pozycji tak długo, jak długo opiekun powtarza polecenie „zostań, zostań, zostań…”. Z mojego punktu widzenia jest to jednak mało praktyczne. Nie mogę cały czas patrzeć na psa, powtarzać „zostań, zostań, zostań…” i jednocześnie na przykład odbierać pizzy. W jednym z poprzednich filmów mówiłam też o tym dlaczego ciągłe powtarzanie poleceń psu jest dużym błędem. Lepiej więc tego nie robić.

Zbyt podobne brzmienie poleceń

Drugim powodem, dla którego nie uczę moich psów polecenia „zostań” jest to, że brzmi ono bardzo podobnie do „zostaw”. Komendy „zostaw” używam do nauki rezygnacji z jedzenia znalezionego na ziemi czy szybko poruszających się obiektów. Trzeba pamiętać, że psy nie porozumiewają się za pomocą mowy i w przypływie ekscytacji mogą nie wyłapać drobnej różnicy w brzmieniu słowa „zostań” i „zostaw”. Jeżeli chcecie, by komunikacja pomiędzy wami i waszymi psami była czytelna, starajcie się wybierać na komendy słowa o wyraźnie innym brzmieniu. Dzięki temu pies nie będzie musiał domyśleć się o co wam chodzi. Oczywiście jeśli podczas nauki rezygnacji stosujecie inne słowo, na przykład „nie”, „fe” czy „nie wolno”, nie będziecie mieć tego problemu. Ja używam słowa „zostaw” co praktycznie wyklucza jednoczesne wprowadzenie moim psom polecenia „zostań”.

Mniejsza liczba poleceń

Jeżeli nauczycie psa, że „siad” oznacza jedynie szybkie dotknięcie pupą do ziemi, to będziecie musieli wprowadzić następną komendę, na przykład „siad zostań”, by pies pozostał w tej pozycji nieco dłużej. Podobnie sprawa wygląda z „leżeć”, „na miejsce” i innymi poleceniami, które wymagają od psa dłuższego pozostania w jakimś miejscu czy pozycji. Pracując z psem w ten sposób oprócz „siad”, „leżeć”, „na miejsc”, „stój”… musicie nauczyć go jeszcze „siad zostań”, „leżeć zostań”, „na miejsce zostań”, „stój zostań”…itd. Macie więc dwa razy więcej poleceń do nauczenia. Według mnie jest to zupełnie niepotrzebna komplikacja. W codziennym życiu prosząc psa o „siad” czy „leżeć” zwykle chcemy, by pozostał w tej pozycji dłuższą chwilę. Lepiej więc od razu uczyć tego psa i nie marnować czasu na polecenie „zostań”. Dzięki temu nauka będzie dla psa prostsza, a wy szybciej zobaczycie efekty szkolenia.

Jasna komunikacja

Jasna komunikacja jest niezwykle ważna podczas szkolenia. Jeśli chcecie, by wasz pies zostawał w jakiejś pozycji dłużej, musicie go tego nauczyć. Powinniście wyraźnie zaznaczyć, kiedy dane polecenie się zaczyna i kiedy się kończy. Niektórzy uczą swoje psy, że koniec wykonywania komendy wyznacza pochwała słowna lub wydanie psu smakołyka. Według mnie nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo nie zawsze będziemy mieć przy sobie smakołyki i nie zawsze będziemy nagradzać psa jedzeniem. Inni powtarzają ciągle „zostań, zostań, zostań…”, aż pies w końcu się nudzi i sam zrywa komendę. Pracując w ten sposób nigdy nie nauczymy psa, by wytrzymywał w jakiejś pozycji dłuższą chwilę pomimo otaczających go rozproszeń. Jest to bardzo niepraktyczne, gdyż przy tak wyszkolonym psie nie możemy stosować poleceń typu „siad” czy „na miejsce” w codziennych sytuacjach.

Czego uczę zamiast „zostań”

Wiecie już, że nie uczę moich psów polecenia „zostań” i znacie kilka powodów dlaczego tego nie robię. Mimo to moje psy potrafią zostać w różnych pozycjach nawet gdy w środowisku pojawią się rozproszenia. Jak to możliwe? To bardzo proste. Od początku uczę moje psy, że polecenia takie jak „siad”, „leżeć” czy „na miejsce” trwają przez dłuższą chwilę. Wprowadzając nową komendę nagradzam psy serią smakołyków. W ten sposób uczą się, że opłaca się im zostać w danej pozycji nieco dłużej. Tak długo jak utrzymują pozycję, smakołyki wpadają im do pysków. Gdy kończymy ćwiczenie, jedzenie znika. Oczywiście z czasem odstępy pomiędzy kolejnymi smakołykami są coraz dłuższe, aż w końcu całkowicie wycofuję nagradzanie jedzeniem.

polecenie zostań
Wydając psu serię smakołyków uczę go zostawania w jednej pozycji przez dłuższy czas.

Od początku też uczę psy komendy zwalniającej. Jest ona sygnałem, że kończymy dane ćwiczenie. „Siad” oznacza więc dla moich psów, by usiadły i pozostały w tej pozycji bez względu na rozproszenia tak długo, aż nie usłyszą komendy zwalniającej „ok”. Podobnie „na miejsce” oznacza, by poszły na miejsce i zostały na nim bez względu na rozproszenia aż do komendy zwalniającej. Komenda zwalniająca może być też dla psa pozwoleniem, by zaczął jeść, by wyszedł przez drzwi lub wyskoczył z samochodu. Więcej na temat komendy zwalniającej i tego jak jej uczę, możecie przeczytać tu.

polecenie zostań
Rzucając smakołyk na ziemię wypowiadam komendę zwalniającą. W ten sposób uczę psa, kiedy polecenie się kończy.

Na koniec dodam tylko, że nie ma nic złego w uczeniu psa komendy „zostań”, jeśli robicie to poprawnie. Jeżeli nie brzmi ona podobnie do innego znanego psu słowa, nie musicie jej ciągle powtarzać i wyraźnie zaznaczacie koniec danego ćwiczenia, to super. W szkoleniu psów piękne jest to, że nie ma jednej dobrej metody, która sprawdzi się u wszystkich. Jeżeli wasz pies dobrze reaguje na komendę „zostań” i sprawdza się wam ona w codziennym życiu, to świetnie. W tym wpisie chciałam tylko podzielić się z wami przyczynami, dla których ja tego polecenia nie używam oraz pokazać wam mój sposób na skuteczną naukę zostawania. Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda u was. Stosujecie polecenie „zostań” i sprawdza się wam ono w codziennym życiu? A może jesteście zwolennikami komendy zwalniającej? Podzielcie się waszymi doświadczeniami w komentarzach.