Dom tymczasowy Beaty


Wśród osób, które czytają mojego bloga i oglądają moje filmy na Youtube jest wiele wspaniałych osób. Jedną z nich jest Beata, która od ponad roku twotzy u siebie dom tymczasowy dla psiaków z fundacji Bezdomniaki. Dom tymczasowy to dom, w którym pies lub kot przebywa do czasu znalezienia mu stałych opiekunów. Fundacja pokrywa koszty związane z utrzymaniem zwierzaka, a opiekunowie tymczasowi zapewniają mu uwagę, opiekę, spokój i ciepło normalnego domu. Jest to świetna alternatywa dla schronisk. Zwierzaki po domach tymczasowych nie mają schroniskowej traumy i lepiej przystosowują się do życia w domu stałym. Poniżej moja rozmowa z Beatą.

Jakie zwierzaki masz w domu i jak do ciebie trafiły?

Mam swoją półtora roczną suczkę Sami. Przywiozłam ją z domu rodzinnego. Mam też dwuletnią tymczasowiczkę Suri, którą po zapoznawczym spacerze wzięłam z fundacji Bezdomniaki.

Kiedy pierwszy raz pomyślałaś o tym, że możesz stać się domem tymczasowym dla bezdomnego psa?

Miałam mnóstwo obaw i pytań przed pierwszym bezdomniakiem. Nie wiedziałam na czym dokładnie polega prowadzenie tomu tymczasowego. Jak się psy dogadają? Jak będę je karmić (bez kłótni)? Czy dam radę ze spacerami? Jakie koszty ponoszę ze swojej strony? Czy będę miała pierwszeństwo w adopcji? Co jeśli psiak mi ucieknie? Tych pytań była masa. Odbyłam z Magdą z fundacji długą rozmowę, w której wszystko mi wytłumaczyła. Naświetliła mi jak ma wyglądać umowa i odpowiadała cierpliwie na wszystkie pytania oraz dała kilka cennych wskazówek. Z taką wiedzą mogłam podjąć decyzję i podczas tej rozmowy się zdecydowałam. Czego nie żałuje do tej pory.

Gacek

Jaka jest historia twojego domu tymczasowego?

Moja siostra wysłała mi zdjęcie Zefira. Od razu wpadł mi w oko. Wyszłam na przerwie z pracy zadzwonić do fundacji i dowiedziałam się, że Zefir ma już dom tymczasowy i że mogą zaproponować mi innego psa. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, czy chce drugiego futrzaka w domu. Miałam wiele obaw, jednak przy drugim telefonie, bardziej na zasadzie spontanicznej decyzji powiedziałam, że jestem zdecydowana. Do mojej małej 8 kilogramowej Sami został dobrany młody Gacek, który spędził ze mną około 8 miesięcy.

To był mój pierwszy bezdomniak. Zapoznanie z Sami podczas spaceru odbyło się łagodnie. Jednak było za krótkie i Sami obszczekała Gacka bardzo dokładnie zaraz po przekroczeniu progu. Zajęło im tydzień zanim zaczęły się ze sobą swobodnie bawić. Nauczyło mnie to, że nie powinnam tak po prostu wprowadzać obcego psa do domu. Przed wzięciem drugiego psa rozegrałam to już lepiej, bo jeździłam do fundacji na kilkugodzinne zapoznawcze spacery. Oczywiście starałam się dobierać psy w taki sposób, by pasowały charakterem i gabarytami do mojej suczki.

Lolek (facebook.com/fundacjabezdomniaki)

Pierwszym kandydatem był Lolek. To były wspaniałe spacery, a psiak kochany, energiczny i super się dogadywał z moją suczką. Tuż po wakacjach chcieliśmy wziąć Lolka do domu tymczasowego. Na każdym z trzech spacerów robiłam mnóstwo zdjęć, które fundacja zamieściła na swojej stronie na Facebooku’u. Nim wakacje się skończyły Lolek został już adoptowany. To mnie jeszcze bardziej nakręciło, bo między innymi dzięki tym zdjęciom kolejny pies znalazł dom. Pojechałam na kolejne zapoznanie jednak oba małe psiaki, które mogłam wziąć na spacer (w tym Suri) po wyjściu z klatki od razu obszczekały się nawzajem z Sami. Po tygodniu podjęłam kolejną próbę zapoznania psów, tym razem na neutralnym terenie, poza fundacją. Sami i Suri nawiązały nić porozumienie i świetnie się podczas tego spaceru bawiły. Po dwóch dniach Suri była już u mnie w domu. Sami przywitała ją dwoma szczekami, a potem zaczęła się zabawa, która trwa do dziś.

Jak wybrałaś fundację do współpracy i dlaczego akurat tę?

Nie wybrałam fundacji przez analizę i świadomy wybór, a raczej z przypadku. Jednak współpracując z Bezdomniakami widzę, że to był chyba najlepszy wybór. Moja koleżanka z innej fundacji wzięła psa, a na następny dzień na stronie fundacji pojawiło się zdjęcie jej tymczasowicza za kratkami z opisem, że to biedny psiak. Przejrzałam stronę mojej fundacji i widzę, że są szczerzy w swojej działalności. Nie wyłudzają pieniędzy, ani nie grają na emocjach, tylko szczerze opisują co się dzieje. Dlatego trzymam się wiernie fundacji Bezdomniaki. To zgrany team (jak to one określiły) “kilku wariatek”, które po prostu chcą coś zmienić i pomóc zwierzętom w potrzebie. Widzę też, że moja pomoc jest dla dziewczyn bardzo dużym wsparciem. A taka mała rzecz, jak umieszczenie moich zdjęć z oznaczeniem mnie w poście i nazwaniem ‘Ciocią Beatką’, jest bardzo miłym gestem zachęcającym do dalszej współpracy.

Czy przed decyzją o zostaniu domem tymczasowym miałaś jakieś obawy? Zastanawiałaś się czy sobie poradzisz czasowo, organizacyjnie, emocjonalnie?

Tak. Jednak siostra mnie namówiła. Teraz po roku wiem, że moje obawy nie były zasadne. Mam swojego psa, więc czas na spacery i tak muszę i chcę poświęcić. Organizacyjnie da się wszystko załatwić i wystarczą tylko dobre chęci. Zastanawiałam się, jak poradzę sobie z oddaniem do domu stałego Gacka, którego już pokochałam. Wiedziałam jednak, że będzie mu dobrze w nowym domu. Pocieszała mnie też myśl, że przede mną nowy wspaniały psiak, który potrzebuje pomocy.

Jak wygląda zwykły dzień w domu tymczasowym?

Dokładnie tak samo jak w domu stałym. Wiele się nie zmieniło – posiłki, spacery, zabawy. Tylko zamiast czterech łap mam osiem.

Suri (facebook.com/fundacjabezdomniaki)

Jakie są plusy i minusy posiadania domu tymczasowego?

Najtrudniejsza jest świadomość, co psiak przeszedł oraz zrozumienie jego lęków. Serce pęka, jak nie potrafi się pomóc. Ale to motywuje do zdobywania wiedzy na temat psiego rozumienia świata.

Najbardziej mi się podoba zabawa Suri i Sami. Potrafimy z chłopakiem siedzieć i zamiast wieczornego filmu obserwować ich zabawy. Jest to przewspaniały widok. Mam Suri od września i się tak bawią codziennie. Do tej pory się to nie znudziło. Bardzo motywująca jest świadomość posiadania tymczasowicza u siebie w domu. To zdecydowanie motywuje do działania. Do robienia zdjęć lub filmów. Uaktywnia moja ukrytą kreatywność . Czasem coś wymyślę i z pracy biegnę do domu, po drodze zakupy do sesji i działamy. Na przykład w dzień kobiet kupiłam bukiet i dałam Gackowi. Zdjęcia wyszły takie powiedziałabym magiczne. Czasami moje pomysły nie wchodzą w życie z różnych powodów, jednak się nie poddaję i wymyślam dalej.

Uwielbiam też patrzeć, jak psy się od siebie uczą. Suri jak tylko zaczynała się pora obiadu dla ludzi to wskakiwała na moje kolana. Samka wtedy podchodziła i warczała ostrzegawczo. Nauczyła Suri nie zaglądać nam do talerzy i teraz jemy już w spokoju. Na dźwięki z klatki schodowej Sami wpadała w szał szczekania, a Suri spokojnie stała za co była chwalona. Teraz obie na dźwięk na klatce przychodzą na pieszczoty do mnie lub mojego chłopaka. Obie się wzajemnie uczą od siebie wielu rzeczy. Suri boi się dużych psów i z pomocą Samki jest coraz lepiej. Za to Sami dzięki Suri chętniej wraca na zawołanie. Zanim zaczęłam prowadzić dom tymczasowy myślałam w kategoriach “jak nauczyć psa siad?”. Teraz myślę “jak mogę pokazać psu, że chodzi mi o takie zachowanie z jego strony?”. Bardzo mnie to doświadczenie rozwinęło i chcę dalej kształcić się w tym kierunku. Po studiach planuję zrobić kurs behawiorysty, bo dzięki Gackowi i Suri dowiedziałam się jak mało wiem.

Czy masz kontakt z domami stałymi swoich zwierzaków?

Niestety nie. Kontaktowaliśmy się kilka razy telefonicznie, jednak obowiązki życia codziennego nie dały nam możliwości na spotkanie. Fundacja na bieżąco informuje mnie co się dzieje z moim byłym podopiecznym. Niestety Gacek nie miał szczęścia i znów trafił do fundacji. Teraz szuka odpowiedzialnego domu stałego. (Więcej o Gacku i jego losach możecie przeczytać tu.)

Czy polecasz innym, by zostali domami tymczasowymi dla bezdomnych zwierząt?

Oczywiście polecam z całego serca. Jednak decyzję o wzięciu psa do domu tymczasowego każdy powinien podjąć samodzielnie. Należy pamiętać, aby zawsze dobro psa było na pierwszym miejscu i trzeba się liczyć ze wszystkimi za i przeciw. Ani psu, ani fundacji nie zależy na domu na chwile, do pierwszych problemów czy pierwszego wyjazdu. Zdrowie psychiczne jak i fizyczne psa jest dla mnie bardzo ważne. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie poinformować fundacji o wypadku, jak to miało miejsce w przypadku Mobiego. Jeśli podejmiecie decyzję świadomie z chęcią odpowiedzialnego prowadzenia domu tymczasowego, to jak najbardziej polecam. A dlaczego? Jest to niesamowite przeżycie. Każdy psiak jest inny i z każdym ma się wspaniałe doświadczenia. Zbudowane relacje, więzi pozostają w pamięci bardzo długo. Dodatkowo jest to ogromne wsparcie i pomoc zarówno dla fundacji jak i dla naszego podopiecznego. Chyba nie mogę powiedzieć, że to dla mnie pomoc bezinteresowna, bo z tej pomocy czerpię ogromną satysfakcję oraz bardzo dużo się uczę zarówno o psach, jak i o sobie.

Fundacja “Bezdomniaki”
ul. Rembielińska 10 A/50
03-343 Warszawa
KRS: 0000448272
konto: 53 1240 1082 1111 0010 4885 5029

W tej chwili najbardziej potrzebujące psiaki to oprócz Gacka:

Mobiś – przepiękny rudy trójłapek

Rey – owczarek niemiecki

Traper – psiak po wypadku