W ramach mojego kursu na psiego behawiorystę miałam ogromną przyjemność brać udział w praktykach w schronisku Na Paluchu. Dawno temu byłam wolontariuszem w tym właśnie schronisku i nie ukrywam, że praktyki były dla mnie nie tylko świetnym doświadczeniem, ale też swego rodzaju podróżą sentymentalną. Pierwszy raz zgłosiłam się do schroniska jako wolontariusz z potrzeby działania. Tyle osób mówi o problemie bezdomnych zwierząt, ale mało kto coś z tym robi. Postanowiłam wziąć sprawy we własne ręce i zgłosić się do schroniska jako wolontariusz.

Praktyki w schronisku na Paluchu
Wejście do schroniska „Na Paluchu”

 

Praktyki w schronisku na Paluchu
Przed wejściem zdjęcia i opisy zwierzaków do adopcji
W tamtych czasach nie było tak rozwiniętej biurokracji jak teraz. Nie trzeba było przechodzić szkoleń BHP, podpisywać umów ze schroniskiem, wypełniać formularzy itp. Wolontariuszy było wtedy jak na lekarstwo i każdy kto przyszedł z chęcią pomocy był witany z otwartymi rękami. Teraz wolontariuszy jest o wiele więcej i schronisko wyrobiło sobie pewne procedury ich przyjmowania. Więcej o wolontariacie w schronisku Na Paluchu możecie przeczytać tu.
Praktyki w schronisku na Paluchu
Dziedziniec schroniska

 

Moja praca jako wolontariusza polegała głównie na czyszczeniu boksów i pomieszczeń, w których znajdowały się psy oraz na potajemnym wyprowadzaniu psów na spacery. Były to czasy, w których dyrekcja schroniska nie pozwalała wolontariuszom na wyprowadzanie psów. Pewnie w obawie, że coś się stanie, pies ucieknie, lub co gorsze kogoś pogryzie…? W efekcie psy siedziały w ciasnych boksach non stop. Nie muszę wam pisać jaki miało to wpływ na ich psychikę, zachowanie i zdrowie… Dlatego schroniskowi weterynarze wypuszczali nas boczną furtką, tak by dyrekcja schroniska nie wiedziała o naszych tajnych spacerach. Dziś wolontariusze zajmują się główie wyprowadzaniem psów na spacery i wybiegi. Powstało kilka przestronnych wybiegów dla psiaków podzielonych na wybieg dla psów młodych, starszych i psich indywidualistów. Na każdym wybiegu zamontowane są przeszkody do skakania, słupki do slalomu i inne instalacje zachęcające psy do większej aktywności. Psiaki są też wyprowadzane na pobliskie pola i łąki.

Praktyki w schronisku na Paluchu
Jedna ze schroniskowych alejek z boksami dla psów
Wśród wolontariuszy widziałam wiele młodych twarzy, głównie studentów, którzy mają czas i siłę, by pomagać bezdomnym zwierzętom. Ale spotkałam też wielu wolontariuszy na emeryturze. I to właśnie było niezwykle pozytywne doświadczenie. Starsi ludzie, którzy zamiast siedzieć w domach i narzekać na niskie emerytury i zły stan zdrowia, przyjeżdżają do schroniska i pomagają bezdomnym zwierzętom. Radość na twarzach tych wolontariuszy i na pyskach ich podopiecznych… bezcenna.
Praktyki w schronisku na Paluchu
Jeden z ogrodzonych wybiegów na terenie schroniska

Wracając jednak do moich praktyk, odbywały się pod czujnym okiem schroniskowego behawiorysty Jolanty Łapińskiej. Kto pilnie śledzi mojego bloga pewnie zauważył, że byłam na dwóch seminariach prowadzonych właśnie przez Jolantę Łapińską „Agresja u psów” oraz „Behawior psa. Pies lękliwy, pies nadpobudliwy”.

Praktyki w schronisku na Paluchu
Przeszkody na psim wybiegu
Praktyki w schronisku na Paluchu
Wybieg dla psów

Podczas praktyk miałam okazję pracować z najtrudniejszymi psami. Były to psiaki, które z różnych behawioralnych powodów nie nadawały się do adopcji. Zostały więc umieszczone w żółtych boksach, którymi opiekuje się Jolanta i poddawane są resocjalizacji. Głównymi problemami tych psiaków był lęk, agresja ze strachu, lęk przed dotykiem, lęk przed założeniem obroży, czy zapięciem smyczy… czyli rzeczy, które dla przeciętnego właściciela psa są codziennością.

Praktyki w schronisku na Paluchu
Psiak oswaja się ze smyczą

Jolanta poświęca swoim psiakom masę czasu i uwagi. Niczego nie robi na siłę. Stara się zdobyć zaufanie psa, zbudować z nim relacje i dopiero później przyzwyczaja go stopniowo do dotyku, zakładania obroży itp. Nie szczędzi przy tym pochwał i smakołyków. Z czasem psiaki przełamują swoje lęki, trafiają pod opiekę wolontariuszy i jeśli nadarzy się taka możliwość trafiają do nowych domów. Jeśli po adopcji psiaka pojawiają się jeszcze jakieś problemy z zachowaniem, można zgłosić się na darmową konsultację do schroniskowego behawiorysty.

 

Praktyki w schronisku na Paluchu
W czasie upałów psiaki miały trochę cienia dla ochłody

Praktyki w schronisku wiele mnie nauczyły i były dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Gdyby tylko czas na to pozwolił na pewno zgłosiłabym się ponownie jako wolontariusz. Niestety moja praca i codzienne obowiązki nie pozwalają mi na regularne odwiedzanie schroniska i pracę z psami. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni 😉 A póki co zachęcam wszystkich do odwiedzania lokalnych schronisk, wspierania ich i zgłaszania się na wolontariat.

Poniżej linki do niektórych piesków, z którymi miałam przyjemność pracować. Może znajdą się dla nich nowe, odpowiedzialne domy?

BREGO
http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011101885
TOBIŚ
PIĄTEK